with Brak komentarzy

Co Ty tam wiesz. Tobie się udało” – rzekła jedna z moich znajomych singielek, wzdychając na swój los i na swoją samotność.

Nic mi się nie udało. Nic a Nic.

To, że jestem w fajnym związku nie jest sprawą czarodziejskiej różdżki dobrej wróżki. Nie jest też sprawą wiary, że w końcu spotkam swoją połówkę. Ani sprawą stania i chowania się w kącie z nadzieją, że może tym razem mnie jakiś facet zauważy, czy ganiania za facetem, żeby go złapać. To zupełnie co innego. To miesiące pracy nad sobą, poznania swoich potrzeb, pragnień, oczekiwań, co do związku, mężczyzny i mnie w związku. To wykreślenie z mojej głowy bajek o księciu i wiary, że ten właściwy sam spadnie mi z nieba. (Tak na marginesie – spaść może z nieba tylko jakiś samobójca) To rozprawienie się z ograniczającymi mnie przekonaniami. A przede wszystkim poznanie, jakiego faceta chcę.

Ale w tym wszystkim wspierały mnie 3 przyjaciółki.

I chciałabym, żebyś je poznała. Każdą z osobna. Najlepiej będzie, jak zacznę od początku.

Długo się miotałam i nie wiedziałam, czy chcę, czy nie chcę związku, czy chcę, czy nie chcę być z mężczyzną. W końcu któregoś wieczoru, leżąc samotnie w łóżku, usłyszałam pytanie z mojego środka: „Ala – czy kolejne 30-40 lat chcesz być zupełnie sama? Chcesz tak całe życie leżeć w łóżku? No niby masz wszystko, o czym marzyłaś, ale chyba coś ci ucieka przez palce? Jak tak będziesz leżeć, to nigdy się nie dowiesz, jak to jest fajnie dzielić z kimś łóżko. Co tam łóżko – życie, i to na stałe.”

Klatka w moim filmie przeskoczyła i zobaczyłam starszą kobietę, leżącą ciągle w tym samym łóżku, w tym samym pokoju. Tą kobietą byłam Ja sama, za kilkadziesiąt lat. Alicja z przyszłości była przeraźliwie samotną kobietą i jeszcze wkurzoną na samą siebie, że w ogóle nie spróbowała. Bo nigdy nie dała sobie szansy na miłość, nie dała sobie przyzwolenia, by z kimś być. Bo nigdy nie znalazła w sobie odwagi, aby zawalczyć o największe marzenie swojego serca. I ta kobieta była naprawdę sama – bo nawet kota nie miała. Leżała i jadła czekoladę.

Cofnęłam się do chwili obecnej i…postanowiłam to zmienić. Podjęłam decyzję: TAK, chcę być w cudownym, wartościowym związku z mężczyzną. TAK – wchodzę w to. Cholernie się bałam – zwłaszcza opinii innych, że będą się śmiać, że będą mnie palcami pokazywać, ale jestem na TAK. TAK. TAK. TAK. Na tę chwilę to było wszystko, co miałam. A było to dużo – była to DECYZJA.

Nie wiedziałam, od czego zacząć, więc podeszłam do tego, jak do przedsięwzięcia, jak do projektu. Chociaż myślałam sobie: „Ale przecież jak to, tak? Tak się przygotowywać?” Zewsząd słyszałam, że miłość przyjdzie sama, że TEN książę sam się pojawi i porwie mnie z mojego zamku, że nie ma co naciskać, bo i tak nie wyjdzie, że tamto i siamto. No, tak mówili. Ale nie widziałam jakoś kolejki do mojego serca, ba nawet jednego księcia nie widziałam. A może nie chciałam widzieć.
Uznałam, że w mojej bajce było inaczej. W mojej bajce to ja miałam się otworzyć na miłość, na mężczyznę i na związek. Pewnie myślisz sobie, ale „ja jestem otwarta – ja chcę”. Ja też tak myślałam, dopóki nie zaczęłam pracować ze swoim sercem i wtedy dowiedziałam się, jaki lęk ONO skrywa i czego ja się boję. I zaczęłam DZIAŁAĆ.

Oczyściłam drogę i otworzyłam serce na idealnego dla mnie mężczyznę. Gdy się pojawił, byłam na to spotkanie gotowa. Ale, ale – TEN właściwy mężczyzna nie pojawił się w moim życiu od razu. Wszechświat mnie testował. Były wzloty i upadki, radości, ale i rozczarowania. I to jakie rozczarowania. Takie, że chciałam zakończyć już mój projekt. Właściwie powiedziałam już do siebie: „Widocznie mam być sama,. I tak ma być.” Ale silna DECYZJA na TAK zawołała do pomocy DETERMINACJĘ, moją własną determinację. Nawet nie wiedziałam, że ona istnieje. To ona powiedziała: „Jesteś już tak daleko, nie możesz się teraz poddać. Rób dalej projekt, a wszystko się zmieni. Daję ci moje słowo.” I ja w to uwierzyłam.

To dzięki 3 wspaniałym przyjaciółkom jestem już kilka lat ze wspaniałym mężczyzną.
Pewnie zastanawiasz się, o jakich przyjaciółkach mówię. Pozwól, że ci je przedstawię. Oto one:

DECYZJA DZIAŁANIE DETERMINACJA

To dzięki nim moje marzenie się realizuję. I już nie mam wizji staruszki z pustką w sercu. Bo tę pustkę wypełnia MIŁOŚĆ.

 

Podejmij DECYZJĘ na TAK, a Świat da Ci odpowiedź.

Podążaj za tym, co dostajesz z otwartym sercem i w zgodzie ze własną intuicją.

Działaj i bądź zdeterminowana. Bo każde marzenie, a zwłaszcza marzenia płynące z serca, należy zmaterializować.

 

A jeśli chcesz skorzystać z mojego wsparcia i doświadczenia, zajrzyj do zakładki OFERTA i wybierz coś dla siebie.

Leave a Reply