Nazywam się Alicja Firlej

Jestem kobietą, która zna miłość – wiele jej aspektów. Wiem, jak przepełnia serce, jak zawodzi i jak rani, ale też jak uzdrawia.

Przez większość mojego życia byłam „samotną wilczycą”, która biegała po świecie – zawędrowałam przez Azję aż do Nowej Zelandii. Kiedy miłość skinęła na mnie – nie chciałam podążać za nią. Dlaczego? Bo pokazywała mi wszystkie moje przekonania na temat związku, mężczyzn, relacji. A nie były one cudowne.

Zaczęłam intensywną pracę nad sobą – dla siebie. Skończyłam m.in. Szkołę dla Terapeutów i Doradców Rozwoju Osobistego oraz 2-letnią szkołę pracy z ciałem Tantry Serca. Wtedy rozpoczęła się moja wewnętrzna przemiana, moja droga do dzisiejszej MNIE. Zaczęłam patrzeć inaczej na siebie, świat, na relacje z innymi ludźmi. To było uzdrawiające spotkanie z samą sobą. Ale wolałam być sama – tak świadomie, bez żadnej ściemy.

Aż któregoś dnia trafiłam na warsztaty i zapytano mnie – „czego najbardziej pragniesz?”. Do głosu doszło największe moje pragnienie – „Pragnę mężczyzny u mojego boku i własnej rodziny”.
Tak! Byłam w szoku. To było moje najskrytsze marzenie.
Tak, nie mogłam w to uwierzyć.
Ale jak tego dokonać? Myślisz, że tak na zawołanie pojawi się mężczyzna, ten właściwy mężczyzna? No nie. Zwłaszcza w moim przypadku.
Na szczęście miałam wiedzę i kilkaset godzin intensywnej pracy nad sobą. Stworzyłam dla siebie projekt „12 kroków do idealnego partnera”.
Zaczęłam od przeszłości. Pozwoliłam każdemu mojemu przekonaniu nt. związku, miłości, mężczyzn ujrzeć światło dzienne. Pożegnałam każdy związek (nawet platoniczny, nawet pierwsze miłości). Może Ci się wydawać to śmieszne, ale tak właśnie zrobiłam.
Tak, jak mówiła Elizabeth Gilbert w książce „Jedz, módl się, kochaj”
„Kiedy ja go kocham.
- No to go kochaj.
- Tęsknię za nim.
- No to tęsknij. Przesyłaj mu trochę miłości i światła za każdym razem, kiedy o nim myślisz, a potem daj spokój. Ty po prostu boisz się puścić te ostatnie kawałki Davida, bo wtedy rzeczywiście będziesz sama, a Liz Gilbert śmiertelnie lęka się tego, co się zdarzy, kiedy będzie sama. Musisz jednak coś zrozumieć, Żarełko. Jeśli opróżnisz całą tę przestrzeń umysłu, którą teraz zajmuje ci obsesja na punkcie tego faceta, powstanie tam próżnia, wolne miejsce... otworzy się przejście. I zgadnij, co świat zrobi z tym przejściem? Wedrze się przez nie - Bóg się wedrze - i napełni cię taką miłością, o jakiej nawet nie marzyłaś. Przestań więc używać Davida do zatykania tego przejścia. Puść go”

Ten właściwy mężczyzna nie pojawił się w moim życiu od razu. Wszechświat mnie testował, a ja chodziłam na randki, chociaż ich nie lubię. Były wzloty i upadki, rozczarowania, ale też i radości. A ja…no cóż … dalej robiłam swój projekt. Oczyściłam drogę i otworzyłam serce na idealnego dla mnie mężczyznę. Gdy się pojawił, byłam na to spotkanie gotowa.

Obecnie jestem ze wspaniałym mężczyzną, z którym tworzymy wspólną przyszłość. Uczymy się siebie i wspólnego życia – z dojrzałością, o której marzyłam, bo uczyć się będziemy całe nasze życie.

Piszę o tym, bo przeszłam cały ten proces.
I wiem, że jeśli mi się udało, Tobie też może się udać. Nie obiecuję, że będzie łatwo – będzie to raczej „jazda bez trzymanki”, czasem będą zwątpienia, ale też dużo radości.

A jeśli już teraz jesteś gotowa na zmianę swojego życia, to sprawdź moją ofertę.